Najnowsze Wpisy

STAR Komentarze (0)
26. sierpnia 2003 14:21:00
linkologia.pl spis.pl


 Uczucie samotności, jakie towarzyszy mi od dłuższego czasu, czyli od kilku lat pozwoliło  ujrzeć najciemniejsze strefy , zakamarki mojej wadliwej osobowości.
Ot taka nagła depresja, smutek i uczucie wypalenia, starości, nicości, pustki często się uzewnętrzniało, rażac wokoło ludzi, którymi lubiłem się otaczać, ciepło otulac.
Tak bardzo pragnąłem wydostać się z głębokiej, ciemnej , a zarazem pochłaniającej moje ciało i myśli studni, skąd tylko spoglądałem na szczęśliwe życie wielkich  ludzi.
Oh,  wzdechnąłem.
Siedziałem w najobrzydliwszym pomieszczeniu  jakie człowiek tylko zna,  w miejscu, gdzie  w ciałach wielu młodych kobiet zalęga się odraza do jedzenia, o destruktywnym podłożu anoreksja. Siedziałem na desce pokrytej lepkim moczem i jadłem rybę. Cóż cierpiałem na ostrą niestrawność.
Taka cudowna , będąca darem losu chwila została rozwiana pieprzonym trzaskiem do drzwi frontowych. O cholera, nie lubię niespodziewanych gości. Przychodzą pogadać o nowych koronkach  Versace i roli, w jaką wcielił się najseksowniejszy , choć błyskawicznie starzejący się Marky Mark.
A mi tu ryba przesiąka smrodem morskiej bryzy.
Podszedłem do okna z widokiem na podwórze i w jednej chwili dostrzegłem, ... o rany  ! Ta cholerna, złotousta dziwka znowu przyszła z krzakiem , dzikiej róży . Trzymała go teraz w lewej dłoni, bo prawą miała całą zakrwawioną od cierni.
Cholera, szkoda, że nie obwiesiła sobie tym krzewem szyi. Wtedy przestałyby tej porażonej wiejskim słońcem, Hrabinie Wiesławie Kopciuszkowskiej II, rzucać się na mózgownicę
przyprawiające o skrzywienie twarzy pomysły.
 Po tym , jak wcisnąłem się w kwiecisty szlafrok mojej swiętej pamieci babki, otworzyłem dzwi.
Gały wydzierały sie z oczodołów, na widok kosmicznej kiecki Wiesi.
Wiedziałem, że laska ma schizy. Przybliżyła swoją transseksualną mordę wymalowaną fioletowym brokatem do mojej mizernej, sflaczałej twarzy. W kości policzkowe, ledwo zauważalne, drobniutkie wżynała się pomarańczowa od tytoniowego dymu, świecąca , chorobliwie wygladająca skóra.
Olala, pysiaczku, mój ty misiaczku....
Urwałem  krzycząc, przestań pierdolić , jak baba z taru, podnieś fryzurę, bo nie będę się domyślać skąd dobiega Twój drażniący mnie głos.
Słuchaj , właśnie mam obiad.
- taak? a ja to nawet winko dla ciebie kupiłam. I nastałam się przy tym w kolejce. O matko , panienko, co to za nędzne  czasy, kiedy to  za jedną flachą mocnego  z pół dnia trzeba się nastać . Na trzynastocentymetrowych obcasach, to nielada wyzwanie dla prawdziwej laluni.
Tak misiaczku, ja zawsze dbam o mój fason.!
Odwróciłem purpurową od wstydu twarz, unikając przy tym
wyostrzonego i czułego na najdrobniejszy szczegół wzroku chorobliwie zazdrosnych sąsiadów.
Tak, ten facet , co mieszka na przeciwko mojej willi, dziwnie sapał , wypuszczał przy okazji  na rozświetloną słonecznym promykiem szybę wielkie obłoki pary.
Wiesia nawija, niczym automatyczna sekretarka, a ja główkowałem, cóż ten facet tam robi.
Wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach.
Nagle Wiesia spostrzegła, że nie zwracam na nią należnej jej uwagi. Odwróciła się . W jednej , krótkiej chwili jakaś częśc jej twarzy zaczęła odpadać. Co za widok.
W cyrku nie ma takiej rozrywki. Z oka Wiesi odpadła wielka, obciążona usztywniającym lakierem oraz fioletowym , raczej nietwarzowym brokatem żęsa.
Stanęła poruszona niemniej, jak ja kiedy facet z naprzeciwka trysnął białą mazią na szybę. Twarz mojej przyjaciółki wykrzywiła się tak, jakgdyby zapragnęła odciąć się od całego ciała, niczym wąż porzucający swoją oślizgłą powłokę.
Nie mogłem na to patrzeć.
Zaproponowałem kielich słodkiego, energetycznego, winka, z którym Wiecha tak dzielnie, znosząc każdą nieprzyjemną obelgę ze strony dzielnicowych przypełzała pod drzwi mojego domu. Zupełnie zapomniałem o rybie sztywno spoczywającej na talerzu w łazience na pierwszym pietrze.
Jednak amnezja trwała krótko.
Wiesiu, rzekłem : muszę zajrzeć do łazienki, za...
Cóż ruszyła za mną,. Wszedłem na piętro i ujrzałem  skryty w cieniu tuż pod ścianą wychodek.
Kiedy zapaliłem światło, Wiesia z poruszeniem powiedziała, że właśnie dzisiaj umyła cipkę i nie chciałaby, aby  kochając się wieczorem z  ukochanym mężczyzną, ten znalazł w jej inseminatorze resztki mojego obiadu. Bardzo pocieszające.
Kochana ta Wiesia. Kierując się troską o mój komfort psychiczny, postanowiła umówić mnie na randkę.
Wiesława z pewnością nadawałaby się na prezenterkę  młodzieżowego, cieszącego się wysoką popularnościa programu, jakim jest Swatka.
A co mi tam, pomyślałem. Wcisnąłem czerwony przycisk na pilocie i  w tej samej chwili rozbłysł ekran mojego, nowo zakupionego 30 calowego telewizora.
Widziałem tylko, jak długie, skręcające się pod niewielkim kątem paznokcie zakryły czerwone usta Wiesi.
Boże, całkowicie zapomniałem , że laska jest ciężko, a co tam , nie tyle, że ciężko, sęk w tym, że nieuleczalnie chora. I nie może oglądać brutalnych scen, jakie przeplatają się choćby w brazylijskich tasiemcach , które Wiesia tak bardzo kocha.
Poprzestaliśmy na rozmowie. Lalunia ze szczegółami i nienaturalnie jaskrawą iskrą w oku opowiadała o towarze , tej niby super promocji, z którą postanowiła mnie zeswatać.
Zacisnąłem palce na kancie kanapy.  Biuro matrymonialne na trzynastocentymetrowych obcasach.
Poczułem się kiepsko, coś ściskało i tak już mocno skurczony mój żołądek. Być może to jeden z tych nieprzyjemnych objawów stresu, choroby XX wieku, prawdziwej dźumy, przed którą nie ma ucieczki. Podobno ze stresem można walczyć. To nie to, co z  Aids czy wszami łonowymi, przed którymi stale ostrzegała mnie Wiesia. Mówiła, że nadejdą one niczym boska plaga komarów na egipt w okresie prześladowania pierwszych chrześcijan... Są choroby przed którymi uciec się nie da.
- Chłopie, ostatnim razem , kiedy oblazły mnie łonówy, takie skoczne i nadpobudliwe poskudźtwa, nie mogłam odpędzić się od gapiów.
Tłumy wytrwale wpatrywały się w moje ruchliwe dupsko.
A ja głupia myślałam, że dostałam okresu, przez co faceci mieliby latać za mną , niczym  komary za świeżym mięchem.
Pomyślałam również, iż jestem sławna, że mam wielu adoratorów, fanów niczym słynaca z nadmiernej głupoty Madonna. Co to, to nie. Chadzam czasami nago lub w samej bieliźnie  po salonach , ale tą pieprzoną , plastykową sunią , nie to nie ja.!
Słuchaj mój szpakowaty ryjku, ta kobieta , z którą poleciłam ciebie umówić,... ona , ona jest cudowna w każdym znaczeniu tego słowa. Sama ją dyskretnie przetestowałam. Ukochanemu przyjacielowi świnstwa nie wcisnę.
Po części ów kobita wykazuje upodobanie do perwersyjnych psotek.
Uważaj, aby nie skończyć tak, jak moja droga Celinka, którą pociął jeden z klientów. Zależało mu przede wszystkim na dzikim mięsie jej , co tu ukrywać grubej dupy.
Powiedź mi proszę, tylko wal szczerze, : czy ja mam grube dupsko?
Czy przypominam jeszcze człowieka? , boską lalunię sprzed pięciu lat?
Zadając owe pytania Wiesia dostała palpitacji serca. Biedulka, miała taki ciężki tydzień. Najpierw ta nieszczęsna wpadka - singiel Madonny, a teraz troska o własne ciało, jak również i o moje poczucie osobowości.
Zaraz zatelefonuję po karetkę. Lalunia umarła w tych swoich trzynastocentymetrowych szpilach, za którymi specjalnie
przeleciała dwa oceany najnowszym concordem.
Nie mogłem jej uratować, gdyż kiedy uczęszczałem jeszcze do szkoły średniej jako nastoletni chłopak, sporadycznie przepadały lekcje z przystosowania obronnego. Lekcja, na której mieliśmy uczyć się udzielać pierwszej pomocy rannemu, została odwołana z wiadomych powodów. Nauczyciel przesadził z rumem.
Doskonale go rozumiem. Była zima, ostry mróz szczypał po nosie, a stawy szybko przemarzały.
No i dzisiaj, w dniu, w którym owe umiejętności były na wagę złota, zabrakło wszystkiego wraz ze szczęściem.
No cóż,  być może pod wpływem minionych wydarzeń stałem się małym egoistą, ale przynajmniej lalunia już nigdy nie będzie zostawiać swojego makijarzu na moich drobnych policzkach.
Odetchnąłem z ulgą na sercu.

trezz-transwinter : :

WONDERFUL PERSON Komentarze (0)
26. sierpnia 2003 14:21:00
linkologia.pl spis.pl

Dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu miałem okazję przekonać się,  iż jestem człowiekiem urodzonym pod szczęśliwą gwiazdą. Często zdarzało się tak, że każda najmniejsza  krzywda, wynagradzana była podwójnie.  Prowadzę skronmne życie u boku najbliższej rodziny, przeżywających częste wahania nastroju i nagłe wybuchy agresji dzieci oraz uzależnionego od zakładów buhmaherskich ojca. Mamy nie mam. Łatwiej rozmawia mi się z kobietami. Być może dlatego, że kobiety są istotami kruchymi, które nie potrafią radzić sobie z amplitudą emocjonalną. Cenię kobiety za to, że w przeciwieństwie do mężczyzn, potrafią wykonywać dwie różne od siebie, wymagające skupienia myśli, rzeczy. Chociaż różnimy się od siebie wyglądem zewnętrznym oraz cechami charakteru czy temperamentem, to dostrzegam pewne podobieństwa. Dla kobiety biblią może być czasopismo " Cosmopolitan", a dla mężczyzn " Maxim". Mężczyzni podobnie, jak kobiety często myślą o seksie. Jak powiedziała jedna z bardzo dobrych aktorek : seks bywa uważany przez wielu ludzi za język ojczysty. Dla mnie, seks jest najprawdopodobniej językiem obcym. Czasami myślę, że nie umiem polubić seksu przez swoje nieproporcjonalne, wątłej męskości ciało. Obserwowałem kobiety i zauważyłem, że potrafią być także silne.  W kontaktach z ludźmi zachowują znaczny dystans, nie pozwalając sobie na pełną swobodę.

trezz-transwinter : :

FOUND A CURE Komentarze (0)
26. sierpnia 2003 14:20:00
linkologia.pl spis.pl


Chwilę później przyszła do mnie siostra Celinki, ofiary bezwzględnego mordercy.
Rysy na jej twarzy wskazywały , iż Linda była ofiarą przemocy w rodzinie. Pomyślałem, że bita , torturowana,
gwałcona, upokarzana kobieta musi potrzebować zrozumienia.  Ale ona pieprzyła takie głupoty, że trzasnąłem jej drzwiami tuż przed nosem.
Rozpostarłem wzrok do okoła domu i wydawało mi się, że jestem już tylko ja, ja sam ze sobą. Aż tu nagle zza pieprzonego świątecznego drzwka, które rosło spokojnie na moim prywatnym wysypisku odpadków, wyskoczył  jakiś cwel. Cholerny domokrążca. Jeśli siedziałbym w domu, a on zapukałby
do drzwi, mógłby być pewien , że  nie ruszyłbym tyłka, aby wymienić z nim choćby kilka zdań. A tak ,  jeden z drugim zaczai się  w krzakach i niespodziewanie wybiegnie ze  szczotką do kilbla, czy do butów, jak z jakąś bombową ofertą,. Być może ja oszalałem, ale czy mamy już grudzień.
Niezauważyłem puszystego śniego leżącego na twardej, szarej ziemi, przykrytej gdzie niegdzie cieńką bądź grubszą warstwą domowych odpadów.
Zrobiło się nieciekawie. Rzadko wychodzę z domu i nie mam ochoty oglądać otaczajacego mnie świata, niezależnie od tego czy byłby on piękny czy paskudny
, jak moje czarne myśli.
Zawładnął mną smutek, tęsknota za radością, życiem bez problemów natury emocjonalnej . Powoli zanikała moja osobowość. A jaka jest moja natura, z penością nie można jej było określić mianem hardej.!.
Leżałem właśnie na seledynowej kanapie, gdy panującą w owym pomieszczeniu ciszę, zakłócił sygnał telefonu. podniosłem moją dupę pękającą w rozstępach z kanapy i wolnym, chwiejnym krokiem ruszyłem poszukać telefonu.
Przez ostatnie dwa miesiące powierzchnia kwadratowa mojego domu niewiarygodnie się skurczyła. Przechodziłem właśnie tuż obok schodów, kiedy zauważyłem szczątki mojego Gacusia. Biedny kocur musiał zdechnąć z głodu.
Nie mógł upolować też choćby jednej wychudłej myszki, gdyż w okresie wiosennym zadzwoniłem do pana, który ukończył specjalny kurs walki z odrażającymi pasozytami, po to, aby bezwłocznie przyszedł mi z pomocą. Nie mogłem słuchać , jak obrzydliwe, oślizgłe i chałaśliwe stwory żerują w podziemiu mojej willi. Pan Władek pozbył się ich raz , a dobrze, zapewniając mi tym samym bezwzględny spokój.
Pamiętam  tylko , iż wymarłe gryzonie, co jest bardzo niepokojące nawet szczury wielkości warchlaka, drobne myszki, zeschłe żaby i odchody
wywoziłem na taczce przez cały boży tydzień.
W tej chwili rozkopywałem drobne i wielkie elementy , które torowały mi drogę do drzwi frontowych . Nie lubię budzić się z zimowego snu.
W jednej chwili zostaję zasypany stosem listów , ulotek, światecznych kartek. Tegoroczne święta, jak na złość rodzinie spędziłem samotnie przy jednym z moich ulubionych programów telewizyjnych, czyli przy Swatce. Szczerze mówiąc , to zamiłowanie do miłosnych  programów było efektem działań laluni. Wiesia była kobietą słabą, typową abuliczką, . Przepadała za modą, elegancją, seksem. Często martwiłem się o jej zdrowie, próbowałem wpływać na jej czyny, poprzez wysuwanie świadomych, racjonalnie wyważonych racji. Ale Wiesia miała temperament nieprzeciętnej, zbuntowanej, niedojrzałej emocjonalnie damy. Napotykając na drodze trudne do ominięcia przeszkody, zakładała nogę na nogę, sztuczne paznokcie niecierpliwie szukały słabego punktu w mojej seledynowej kanapie, aby wbić się cała siłą płynącą z  rozczarowania, paniki. Była moją przyjaciółką między innymi ze względu na fakt, że realizowała swoje marzenia i urzeczeczywistniała liczne nieraz przekraczające moją wyobraźnię fantazję.
Szalona babka.
A no tak, zapomniałem podejść do telefonu, aby dowiedziec się któż to taki przypomniał sobie o moim istnieniu po dwóch długich, zimowych miesiącach.
Ah, poczekam jeszcze chwilkę , gdyż być może sygnał znowu przywoła telefon do życia.
A , no i doczekałem sie ponownego sygnału , nawet trzech, ponieważ zanim zdołałem podnieść słuchawkę , ręka odmówiła mi posłuszeństwa i szukała ucieszki wykonując liczne triki.

trezz-transwinter : :

GIVE ME LOVE Komentarze (0)
26. sierpnia 2003 14:19:00
linkologia.pl spis.pl

Hallo, kto taki, i w jednej chwili mój błyskotliwy umysł podsunął świadomości istotny  fakt. Lalunia umówiła mnie na randkę.
Kobieta , jak to kobieta miała zachrypnięty głos, bełkotała niezrozumiale, nalegając przy tym o udzielenie odpowiedzi na zadane pytania.
Moja rozmówczyni miała na imię Karolina. Tak mi się raczyła przedstawić.  Karolina zaczęła nawijać , :
hej mam na imię Karolina , bardzo lubię podróże do krajów arabskich, egzotyczne jedzonko, dżemkę pod palmami, morski powiew powietrza, .....
Przeciez ja prawie wcale nie wychodzę z domu. Zdarza się , że wolę głodować zamiast pójść do sklepu po jedną bułkę czy dziesięć deko niskotłuszczowego żółtego sera. Człowiek nie samym jedzeniem żyje.
Na mojej twarzy pojawił się grymas, sygnalizujący zakłopotanie. Ciekawe , co Karolinie powiedziałaby Wiesia. Być może zapytałaby się, czy nosi przy sobie maść na komary.
Nie miałem ochoty dłużej rozmawiać przez telefon, dlatego zaproponowałem spotkanie. Doskonale przypominam sobie słowa laluni, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a następnie cała reszta.
Tylko co u licha Wiesia nagadała Karolinie o mojej osobie.

Czy wzięła pod uwagę fakt, iż możemy różnić się charakterami, lub to, że zainteresowania Karoliny nie będą nawet w jednym procencie pokrywały się z moimi.?
A.., tylko co ja mam teraz zrobić. Przede wszystkim poupycham moje ubrania w szafach, a drzwiczki szafki zablokuję ciężkim przedmiotem na wypadek, gdyby miały sie niechcąco uchylić i zasypać mnie i rupieciami aż po szyję.                                                                          
Resztki jedzenia  oraz papiry wmiotę pod łóżko, bo tam to żadko kto z moich gości zagląda.
W penej chwili stanąłem w prawym kacie pokoju gościnnego i stwierdziłem, że aby doprowadzić pomieszczenie do takiej ruiny, trzeba posiadać odpowiedni talent. O ile dobrze sobie przypominam, to w dzieciństwie byłem zagorzałym pedantem.  buty stale pastowałem na połysk,- podeszwa podzelowana, ubrania prasowane aż po sam kant. No, no..
Gracia
Jak już uporam się z podłogą , to położe na stoliku ładny obruz, zakładając, że takowy znajdę. Być może podobnie jak moje ubrania ,obruz zjadły mole.
No i rzucę kilka okruchów czerstwego chleba na talerz. Nie jadam i nigdy nie jadałem rarytasów.
A poza tym w kuchennych szafkach buszują szczury. Czasami czuję się w moim domu jak intruz, nieproszony gość, który pasożytuje na domownikach.
Szklanki do kawy umyłem Lizolem, bo ludwik Wiesi już wyparował. Na stole prócz skrawków czerstwego chleba postawiłem butełkę wysokoprocentowego winka, dokładnie tego, króre otworzyłem w obecności Wiesi. Trochę zwiększyło procentową zawartość alkoholu, a żółtozielony korzuch zdążył się rozpłynąć tuż po wstrząśnięciu bu8telką.
Kiedy oczyściłem z grubsza salon, powędrowałem do najblizszej łazienki, aby zmyć smolistą ciecz z moich włosów. Przy okzaji połowa włosów beszczelnie wypadła przed tak ważną i pierwszą od kilku lat randką.
Cholera przecież nie mam wystarczająco dużo czasu, aby popędzić do kuchni, do której bałem się wchodzić i poszukać leków przeciwdepresyjnych.
No to zostało mi jeszcze jakieś niepełne pół godziny do zaplanowanego spotkania.
Czasu nieliczę już od kilku miesiecy, gdyż czuję , że żyję w jednej strefie, tej czarnej, obłąkanej przez ciemne głosy. Nie rozróżniałem pór roku, nie planowałem wiosennych porządków, ani wyjazdów na zimowe ferie. Istniał tylko jeden stan, próżnia, silna nierozerwalna błona, odpychająca wszystkie pozytywne wibracje. Znałem tylko jedną porę roku, zimę.
Obmyłem moje pachy, gdyż zgromadziło się na nich za wiele męskiego feromonu. Chociaż wcale mi to nie przeszkadzało, to wydawało mi się,że należy wykazać sie przed kobietą odrobinką kultury osobistej.
Poszedłem do okna, po czym skrawkiem rękawa wyciąłem na oklejonej brudem szybie kulisty wizjer , . Wyjrzałem, i  dostrzegłem młodą, całkiem przystojną kobietę.
Trochę łysa, ubrana w sportowy garnitur. Pomyślałem, że babka musi mieć klasę. Trzyma fason podobnie jak czyniła to Wiesia.
Wstrzymałem się do momentu, kiedy Karolina podeszła do drzwi frontowych i wcisnęła od dawna nie używany przycisk dzwoka. Otworzyłem drzwi zachowując obojętny wyraz twarzy. Umiałem nieźle grać.
Karolina na znak powitania podała mi dłoń, oddała w moją stronę serdeczny uśmiech, a ja
. Chcąc okazać moją wielką gościnność wskazałem ręką , aby  weszła do środka. Zaprosiłem  Karolinę do salonu gościnnego. Najwidoczniej bałagan jej nie przeszkadzał. Karolina usiadła się na mojej seledynowej kanapie i przejmując inicjatywę, poczęstowała się dobrym winkiem Wiechy. Całkiem dobrze wyrzeźbione ciałko stale przykuwało moją uwagę. Młoda, tak.
 Nie czuła skrępowania, wręcz przeciwnie, była bardzo rozluźniona i spokojna. Od czasu do czasu wpatrywała się w moje duże , piwne oczy. Było jej może trochę niewygodnie, ponieważ wierciła się na kanapie..
Ponownie po wielu latach mogłem przeżyć tak cudowne  chwile uniesienia.
Mimo, iż było wspaniale, czułem zniechęcającą mnie do działania moralną klamrę. Zaciskała się na moim przełyku, wyciskając jednocześnie drobne kropelki łez z moich przerażonych, smutnych i zaczerwienionych od niewyspania oczu.
Moje życie przeważnie wypełniał sen. Sen był najlepszym, najdoskonalszym sposobem na ucieszkę do świata mojej bujnej wyobraźni. Tylko w krainie
imaginacji bez najmniejszego wysiłku, cierpliwości, jak i wytrwałości mogłem stać tym, kim tylko zapragnąłem.
Karolina spoglądając na niewysoką, zaokrągloną postać mojej osoby , spostrzegła, iż od kilku minut mój wzrok zatrzymał się na gołej ścianie.  Pomyślała najwyraźniej, że muszę być psychicznie chorym człowiekiem. Kiedy odwróciłem wzrok w kierunku mojej kochanicy, dostrzegłem jedynie skromny uśmieszek na jej gładkiej, niczym skóra niemowlaka twarzy. Tak, to był uśmiech kobiety kobiecej.
O czym tak zawzięcie myślałeś, spytała.
Czy miałem powiedzieć, że dokładnie w tej chwili mój czas zatrzymał się w miejscu i nie myślałem.
?
Wiesz, rozmyślłem o mojej przeszłości.
To prawda, że minione lata ukazały mi się , jak na panoramicznym ekranie. Byłem w tym momencie widzem obcego świata, bardzo smutnego i przygnębiającego świata.
Powiedź mi proszę, - rzuciłem szorstko, czy chciałabyś zaprzyjaźnić się z  człowiekiem takim, jak ja?
A może dzisiejsze spotkanie jest pierwszym i jednocześnie ostatnim?
Oboje pogrążyliśmy się w chwili ciszy, która spowiła pokój.
Pochrząkiwania Karoliny świadczyły o jej chwilowym zakłopotaniu.
Nie sądzę, aby dzisiejsze spotkanie można nazwać krótką , erotyczną , przesyconą ostrym seksem przygodą.
Szczerze mówiąc, to wykonuję niełatwy zawód, co w pewnym sensie usprawiedliwia moje częste, a nieraz długie nieobecności.
Jestem marynarzem.
Ale jestem także kobietą w wieku dojrzałym. Bardziej od kariery na morzu pragnę szczęśliwego, ustabilizowanego, spokojnego życia.Miłości nie można szukać w  anonsach, lokalach. Człowiek zostaje obdarowany miłością w odpowiednim czasie.
Wiesz, w przyszłym tygodniu wypływam do ciepłych krajów. Popłynę statkiem pasażerskim, gdyż nie jest to żadna specjalna misja. Zostałam zobowiązana do odebrania ważnych dokumentów w konsulacie. Nie chciałabym płynąć w pojedynkę. Będzie mi smutno. Może ..
Nie zdążyła dokończyć, ponieważ ja zabrałem w tym momencie głos. Proponujesz mi randkę na morzu?
Nie na morzu, tylko na oceanie. Myślę, że do końca bieżącego tygodnia będziemy już dobrymi znajomymi.
Wiem, że kiedy mówimy o drugiej osobie, jako o swojej miłości, to oznacza przejście trójstopniowego programu. : poznanie, zauroczenie, umiejętne rozróżnienie miłości od przyjaźni.
Ale dzisiaj mamy dopiero poniedziałek, i lepiej będzie jeśli wspólnie wykorzystamy dany mam czas.
Uff... wolałem  nie pytać czy Karolilna jest człowiekiem wieżącym w Boga.
Należę bowiem do grona ludzi, którzy przestrzegają prawa do ciszy.
c.d.n

trezz-transwinter : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

malenstfo | wszystkiego-naj | fruziaszalona12 | riva | paulinkaaaa | Mailing